Piątek to już ostatni dzień, gdy uczestnicy mogą naładować swoje duchowe baterie. To druga osoba powinna być drogowskazem do Boga.

Z każdym dniem poranki są coraz trudniejsze – oczy coraz cięższe, a niewyspanie jeszcze większe. Jednak nie poddajemy się i otwieramy na nowe przygody czekające nas w ostatnim dniu Święta Młodzieży. Lekko się rozbudziliśmy dzięki piosenkom z pokazywaniem. I w tej atmosferze weszliśmy w modlitwę jutrzni.

Nie mogłoby się obyć bez konferencji. Tym razem słowa skierował do nas o. Oskar Maciaczyk, który podjął się tematu Nikt nie jest samotną wyspą. O potrzebie budowania relacji z drugim człowiekiem. Franciszkanin opowiedział o relacji indywidualnej z Bogiem, ale także o relacjach we wspólnocie czy w związkach. To nie człowiek szuka relacji z Bogiem, ale Bóg pierwszy wychodzi na spotkanie człowieka. W relacjach międzyludzkich istotne jest przejście przez kryzys, bo to on jest wyznacznikiem dojrzałej więzi.

Na ostatniej pracy w grupach podsumowaliśmy wszystko, co do tej pory usłyszeliśmy na konferencjach. Każdy podzielił się, jakie słowa go poruszyły i najbardziej zapadły w pamięci. Postawiliśmy też sobie pytanie „co czeka nas po powrocie do naszych domów, szkół, znajomych?” i wspólnie zastanowiliśmy się, jak możemy poradzić sobie z trudnościami, wytykaniem, obrazami skierowanymi w naszą stronę. Żeby tradycji stało się zadość, na sam koniec wymieniliśmy się kontaktami i zrobiliśmy wspólne zdjęcia, które pewnie szybko trafią na media społecznościowe uczestników tegorocznego Święta.

Kolejnym i najważniejszym punktem tego dnia była Eucharystia. Po raz ostatni przewodniczył jej o. Kamil w roli duszpasterza młodzieży. Dziękczynienie za 10 lat tej posługi w duszpasterstwie było jedną z intencji Mszy świętej. Kazanie wygłosił o. Urban Bąk, który przybliżył nam prawdę o wierze w Jezusa Chrystusa. Zwrócił uwagę, że istnieją także historyczne dowody na to, że Jezus rzeczywiście żył. Kapłan opowiedział nam kilka sakrofejków o Jezusie, czyli funkcjonujących herezjach.

Napełnieni Słowem Bożym udaliśmy się na obiad, dzięki czemu mamy siły na dalszą część dnia.