Muzycznymi pląsami i żartem o. Urbana o ślimakach rozpoczęliśmy wtorkowe popołudnie, ale potem szybko się wyciszyliśmy i odmówiliśmy Koronkę. Pierwszymi zaproszonymi gośćmi tegorocznego ŚM były Małe Siostry Jezusa, które mimo że są zgromadzeniem zakonnym o charakterze kontemplacyjnym, to nie mieszkają w klasztorach, ale w zwykłych domach czy blokach.
Na co dzień funkcjonują wśród zwykłych ludzi – jedna siostra opowiadała, że pracuje w sklepie. Siostry przedstawiły też różne wątki z życia św. Karola de Foucald, z którego czerpią przykład w swojej codzienności. Ta specyficzna forma życia skłoniła uczestników do zadawania pytań.
Rozeszliśmy się do swoich pokojów, aby zjeść kolejny posiłek. Była to też okazja do nawiązania nowych relacji. W ciągu dnia cały czas trwa w kaplicy adoracja Najświętszego Sakramentu. Jest to miejsce osobistego spotkania z Bogiem, podczas którego można prawdziwie przejrzeć.
Wieczór uświetnił koncert zespołu NSA. Pokazali nam, że poprzez śpiew i muzykę można uwielbiać Pana Boga. Zresztą, kto śpiewa, ten dwa razy się modli. Po krótkiej przerwie znów zebraliśmy się na auli, by zakończyć dzień nabożeństwem opartym na Ewangelii o niewidomym Bartymeuszu. I my mamy swoje grzechy, słabości i zranienia. Jednak możemy za przykładem Bartymeusza zawołać do Jezusa i odrzucić jak płaszcz to wszystko, co nie pozwala nam widzieć Boga, drugiego człowieka i świat oczami Najwyższego. Na koniec nabożeństwa każdy uczestnik mógł podejść do kapłana i poprosić Jezusa o to, by prawdziwie przejrzeć. Na pamiątkę tego gestu otrzymaliśmy buteleczkę z wodą święconą, która ma być kroplami do „duchowych oczu”. I tym akcentem zakończyliśmy dzień. Czas na sen, dobranoc!