Ostatni poranek na Święcie Młodzieży za nami. Ciężko nam było wyjść z łóżek, ale na szczęście się udało. Po szybkim śniadaniu zgromadziliśmy się pod namiotem, by tam wspólnie rozpocząć dzień. Po zaśpiewaniu Ziemi się rozbudziliśmy i trochę wyciszyliśmy, by pomodlić się modlitwą jutrzni.
Następnie przywitaliśmy duszpasterza młodzieży diecezji opolskiej – księdza Łukasza Kniecia, który wygłosił dla nas konferencję o tym, kiedy jest „deadline” bycia młodzieżą.
Kapłan przywołał na początek fragment Ewangelii wg świętego Marka o bogatym młodzieńcu. Zwrócił uwagę na to, że Jezus patrzył na młodzieńca z miłością, a on odszedł zasmuconym i właśnie deadlinem jest moment, gdy odchodzimy zasmuceni. Konferencjonista zachęcił nas do refleksji nad naszą przyszłością i podjęcia decyzji, bowiem decyzje są oznaką młodości i nadają kształt całemu naszemu życiu. Czasami jedna niewłaściwa decyzja może sprawić, że przestaniemy odczuwać radość z życia. Jednak musimy zaryzykować i podejmować decyzje, gdyż to one sprawiają, że pozostajemy młodzieżą. Na szczęście ksiądz Łukasz podsumował konferencję stwierdzeniem, że będąc blisko Pana Jezusa nie ma deadlinu bycia młodzieżą, gdyż Jezus Chrystus przeszedł przez deadline, przezwyciężył śmierć i zmartwychwstał. Jezus żyje i chce, abyś Ty żył!
Potem przyszła pora na ostatnią pracę w grupach. Dzisiaj rozmawialiśmy na temat wspólnoty Kościoła, którą sami tworzymy. Doszliśmy do wniosku, że w Kościele jest więcej powodów do radości aniżeli do smutku. Na zakończenie każdy z uczestników otrzymał cytat z Biblii, który będzie mu towarzyszyć do następnego Święta Młodzieży.
Po chwili przerwy zebraliśmy się na Eucharystii. W jej oprawę włączyło się dziś FBI, recepcja i garaż-shop. Głównym celebransem był o. Oskar Maciaczyk, a Słowo Boże skierował do nas o. Teofil Niewiński. Poruszył temat niełatwy – mówił o cierpieniu, zranieniach, samotności i przemijaniu. Wszelkie trudności, gdy są przeżywane z Chrystusem nie prowadzą do beznadziei i rozpaczy. On jest obecny w każdym cierpiącym człowieku i tylko On może przemienić nasz smutek w radość, uzdrawiając nasze wszystkie rany, nawet te najgłębsze. Jego miłość uzdalnia do przebaczenia, a pusty grób Chrystusa otwiera przed nami perspektywę życia wiecznego.
Po Mszy rozeszliśmy się na przerwę obiadową.