Niedzielne popołudnie zastało nas nieco rozleniwionych i zaspanych. Po powrocie z wyprawy na kalwarię wielu pokładło się na popołudniowa drzemkę, inni przysnęli przy kawie, wreszcie inni zatopili się w bezrefleksyjnej medytacji zawartości swoich smartfonów. Na szczęście z przytłaczającego letargu  wyrwało nas silne uderzenie, jakim było świadectwo pana Andrzeja Koguta Sowy. Człowiek przez 11 lat dotknięty nałogiem narkotycznym, który otarł się o śmierć, a który w momencie największego kryzysu doświadczył uzdrawiającej mocy Boga. Jego barwne świadectwo opowiedziane z ikrą i mocą wielu ze słuchaczy przywiodło do zrewidowania swojej relacji z Bogiem oraz stanięcia w prawdzie przed samym sobą.

Dzisiejszy wieczór był szczególnie wyczekiwanym momentem Święta Młodzieży 2016, gdyż miało się ujawić, kto zaśpiew na koncercie – niespodziance. Przy dźwiękach werbli na scenie pojawili się… ojcowie Kamil i Teofil – pierwszy debiutujący w roli wokalisty, drugi –  sceniczny wyjadacz, mający na koncie serię sukcesów estradowych we franciszkańskiej formacji Granifer. Dziś dali nam świetny koncert discopolowych (i nie tylko) przebojów – Przez Twe oczy zielone, Ona tańczy dla mnie, Mój jest ten kawałek podłogi, On czuje we mnie piniądz i kilka innych kultowych kawałków. Naszym Franc Boys wtórowali w śpiewie saksofonista i klawiszowiec z orkiestry ŚM, co było również niemałym objawieniem tego wieczoru.

Po takiej dawce szoku przyszła chwila wzniesienia myśli ku niebu i wyciszenia się. Uprzątnięta scena stała się miejscem celebracji nabożeństwa dziękczynnego za dwadzieścia lat istnienia Święta Młodzieży. Dziękowaliśmy za wszystkich uczestników, każde świadectwo, każdą spowiedź i każdy cud, który dokonał się przez te dwadzieścia lat na Święcie Młodzieży. Wychodząc otrzymaliśmy jubileuszową… krówkę, tradycyjny prezent urodzinowy, jakim dzielą się jubilaci w dniu swojego święta.

Dzień chyli się ku końcowi. Korytarze ucichły. Pogasły światła w oknach Domu Pielgrzyma. W łazienkach kapie woda z niedokręconych kranów. Zza niektórych drzwi słychać odgłosy spokojnego chrapania. W biurze FBI dopijane są resztki zimnej kawy i słychać tylko senny stukot klawiatury. Intensywna niedziela, pierwsza w historii ŚM, dobiegła końca. Życzymy wszystkim dobrej nocy i zapraszamy do śledzenia naszej strony (oraz profilu na Facebooku) już jutro.